Prolog

Zwinnym ruchem wyrwałam się z łóżka, mając nadzieję, że za oknem pojawi się pierwszy śnieg. Był on przez Polaków dość długo oczekiwany. Czasami ludzie myśleli, że zima przepadnie i nie będzie już porą roku jak to zawsze było. Teraz w okresie zimowym dominowały lekkie promienie słońca, próbujące przebić się przez grube szyby okien oraz deszcz, który można nazwać wiosennym, a że dzisiaj zaczynały się ferie zimowe, to brak śniegu wywołał na mnie ogromne rozczarowanie, tak jak u innych miłośników białego puchu i mroźnych wieczorów.
Ze smutkiem zasłoniłam okna moimi śnieżnobiałymi zasłonami, tak jak zawsze to robiłam i udałam się do kuchni, gdzie czekała już na mnie trochę rozkojarzona mama. Trzymała w dłoni pełną filiżankę kawy i opierała się o blat kuchenny. Widząc mnie na jej twarzy momentalnie pojawił się sztuczny uśmiech, a ja od razu wiedziałam, że jest coś nie tak. Ona nigdy nie piła kawy, chyba że się strasznie stresowała lub miała zły dzień dodając do tego ten nieprawdziwy uśmiech, którym mnie przywitała.
- Coś się stało? - zapytałam po czym wzięłam miskę z szafki, w której zamierzałam umieścić płatki śniadaniowe i mleko.
- Nie ucieszysz się za bardzo. - powiedziała po cichu. Prawie ją nie usłyszałam, ale mogłam się domyślić, że to powie. Wlewając mleko do miski, mama dodała. - Dzwonił ojciec. Chce, żebyś do niego pojechała.
Niestety mleko rozlało się, a ja nawet nie miałam o tym pojęcia. Zszokowana jej słowami próbowałam coś z siebie wydusić, ale nie udało mi się. Dopiero po pięciu minutach ciszy zdałam sobie sprawę co się wydarzyło.
- I myślisz, że będę chciała jechać? - zapytałam, wiedząc, że i tak zna na to pytanie odpowiedź, która brzmiała "NIE". Wiem, że tata to tata, ale nigdy go przy mnie nie było. Cały czas był zajęty swoją pasją, którą pochłonął swój cały cenny czas dla rodziny. Nie miał czasu dla mamy, jak i dla mnie, dlatego zdecydowali się na rozwód i zamieszkanie w dwóch innych krajach, ale to nie zmienia faktu, że będąc moim ojcem powinien się mną interesować, spotykać się ze mną częściej. Zamiast tego przesyłał urodzinowe i świąteczne kartki z pieniędzmi i drogimi prezentami, którymi miałam się zadowolić, a teraz ja mam mu poświęcić swój cenny czas. Nie byłam z tego powodu zadowolona.
- Kochanie, chyba nie masz innego wyjścia. Tata długo cię nie widział i ma prawo się z tobą spotkać, w sumie powiedziałam, że przyjedziesz, więc możesz się już zacząć pakować. - oznajmiła ze swoją sztuczną powagą, którą próbowała dostosować się do atmosfery, która panowała w kuchni.
- A może należałoby się mnie też zapytać, co o tym myślę. - wybuchłam. Byłam zła, a nawet wściekła.
Ze swoim nastawieniem wyciągnęłam swoją walizkę z szafy i z wielkim oburzeniem zaczęłam ciągnąć ją w kierunku drzwi mojego pokoju.
- Nie wierzę, że się nie buntowałam. - powiedziałam do siebie, kiwając przy tym głową z rozczarowania.
 Zawsze miałam trudny charakter, a w tym momencie nie wiem dlaczego, ale odpuściłam. I tak wiedziałam, że każde wypowiedziane słowo może być użyte przeciwko mnie. Buntowniczość miałam po tatusiu, więc chyba raczej będzie przyzwyczajony do mojego zachowania, ale spróbuję coś wymyślić, żeby miał mnie dość i wysłał mnie z powrotem do domu tam, gdzie powinnam być w te ferie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz